Wiedeń odwiedzałem w ciągu ostatnich kilkunastu lat wielokrotnie, a pierwszy raz całe "wieki" temu, kiedy to w Europie popularne było jeszcze podróżowanie autostopem - wtedy było mnie stać na niezbyt wiele, ale już wtedy udało nam się spędzić  w Wiedniu ponad tydzień, schodząc go  wzdłuż i wszerz i poznając całkiem dobrze.  Tym razem, podczas ostatniego pobytu, zatrzymałem się pięciogwiazdkowym  "Le Meridien" w samym centrum Wiednia, w 1-szym dystrykcie, przy Opernring - znakomity hotel, który zgodnie ze swoją klasą oferuje wszystkie wygody, ale jednocześnie nie ma tutaj tego chłodnego przepychu i przerostu formy nad treścią. Bardzo przestronne, wysokie pokoje,  położenie znakomite - praktycznie naprzeciwko Opery, dosłownie 200 metrów od Katedry Św. Stefana i Museums Quartier, z jednym barem wychodzącym na Schillerplatz i Akademię Sztuk Pięknych a drugim serwującym dobre ostrygi.
"Le Meridien" i "Hotel Imperial" to dwa najwyższej klasy hotele przy  Opernring, oddalone od siebie zaledwie o kilkaset metrów. "Imperial" jest miejscem, gdzie zatrzymują się prezydenci i monarchowie odwiedzający Wiedeń - jedynym wyjątkiem był George W. Bush, który nie mógł się zatrzymać w "Imperialu" podczas swojej wizyty w Wiedniu, bowiem hotel został wcześniej zarezerwowany przez Micka Jaggera i Rolling Stonesów. Jak wiadomo Wiedeń po II wojnie światowej został podzielony na 4 strefy okupacyjne (aż do 1955 roku), przy czym dystrykt 1-szy był pod wspólną kontrolą czterech mocarstw. Anegdota głosi, że w hotelu "Imperial"  mógł urodzić się w 1945 roku Jezus Chrystus - hotel był wówczas siedzibą władz radzieckich, na dachu była umieszczona pięcioramienna gwiazda, a pomieszczenia wewnątrz przypominały raczej chlew i stajnię czyli idealnie spełniały biblijny opis miejsca narodzin Chrystusa.

Pozostałością po Sowietach w Wiedniu jest Pomnik Żołnierza Radzieckiego na placu  Schwarzenberg. Na 20 metrowym postumencie stoi 12 metrowy żołnierz z bronią przewieszoną przez ramię, jakby stał na straży placu pomiędzy Belwederem a Ringiem. Pomnik jest różnie nazywany przez Wiedeńczyków w zależności od stopnia akceptacji lub nie akceptacji jego obecności na placu w centrum Wiednia. Jedna z nazw to "Memoriał Zielonego Groszku", na wspomnienie decyzji Stalina, który w 1945 roku przesyłał pełne wagony zielonego groszku dla głodujących mieszkańców Wiednia. Pomnik jest co pewien czas dewastowany rożnymi napisami, były nawet próby jego wysadzenia - nie przeszkodziło to jednak Putinowi w złożeniu wieńca u stóp tego pomnika w 2007 roku. 


Jeden z barów w "Le Meridien"
Wiedeń podzielony jest dzisiaj na 23 dystrykty (dzielnice). Spacerując po mieście łatwo zorientować się po tabliczkach z nazwami ulic w której dzielnicy jesteśmy, bowiem przed nazwą każdej ulicy podany jest numer dystryktu. Dystrykt 1-szy to ścisłe centrum miasta, ale najdroższe mieszkania i biura są dzisiaj do kupienia w dystrykcie 2-gim. Paradoksalnie, 2-ga dzielnica w latach sześćdziesiątych była uważana za jedną z najgorszych w Wiedniu, była zamieszkana przez studentów, lewicujących artystów i okupowana przez bezdomnych - konieczność zamieszkiwania tam wówczas wywoływała współczucie znajomych i rodziny. Dzisiaj to dzielnica w której domy i mieszkania osiągają zawrotne ceny, dzielnica lekarzy, prezesów, adwokatów - studenci i hippisi sprzed lat awansowali w hierarchii społecznej (często zgodnie z radą i zaleceniem Rudiego Dutschke i "marszem przez instytucje"), zmieniło się ich spojrzenie na świat a wraz z nim charakter 2-go dystryktu.

Teoretycznie Wiedeń leży nad Dunajem, ale tak naprawdę są to tylko kanały Dunaju zbudowane w latach sześćdziesiątych XX wieku, z okropnie wyglądającymi murami nabrzeży. Problem estetyki tych kanałów rozwiązano poprzez centralną zgodę miasta na uprawianie graffiti na ich ścianach. Spacerując wzdłuż kanałów można dzisiaj podziwiać całkiem ciekawe prace. Istnieje zresztą specjalna strona internetowa informująca o wolnych aktualnie miejscach na murach na których można narysować swoją graffiti.

Opisując Wiedeń można skupić się na muzeach i zabytkach, ale to nie wyczerpie opisu tego miejsca. Wiedeń to przede wszystkim atmosfera i charakter miasta, który jest mi bardzo bliski i sprawia, że czuje się tutaj bardzo dobrze. Dla losów tego miasta najistotniejsze znaczenie miała I wojna światowa, która tak naprawdę miała o wiele większe znaczenie dla losów Europy niż II wojna. Jak słusznie pisze Hans Hermann Hoppe, wraz zakończeniem I wojny światowej zamknięty został proces odchodzenia całego świata zachodniego od rządów opartych na monarchii i niepodzielnej władzy królów na rzecz demokratyczno-republikańskich niepodzielnych rządów ludu. Tak naprawdę proces ten rozpoczął się od Rewolucji Francuskiej, ale do roku 1914 w Europie istniały tylko trzy republiki: Francja, Szwajcaria i – od 1911 roku – Portugalia. W 1918 roku niemal wszystkie monarchie zniknęły, a w tych krajach, w których nominalnie zachowano monarchię – Wielkiej Brytanii, Włoszech, Hiszpanii, Belgii, Holandii i państwach skandynawskich – królowie nie sprawowali już faktycznie władzy i mieli niewiele do powiedzenia. Dynastie  Romanowów, Hohenzollernów i Habsburgów przestały sprawować władzę a Rosja, Niemcy i Austria stały się demokratycznymi republikami. Jak słusznie zauważa Hoppe, tę historyczną przemianę można przedstawić jako przejście od systemu austriackiego do systemu amerykańskiego.
Pierwsza wojna światowa rozpoczęła się jako tradycyjny konflikt terytorialny, ale po włączeniu się do niej Stanów Zjednoczonych nabrała tak naprawdę ideologicznego charakteru. Za prezydentury Wilsona I wojna światowa w Europie stała się ideologiczną misją mającą na celu utorowanie wszędzie drogi dla demokracji i "uwolnienie" świata od władców dynastycznych. Gdy w marcu 1917 roku sprzymierzony z USA car Mikołaj II został zmuszony do abdykacji, a w Rosji powstał demokratyczny republikański rząd Kierenskiego, Wilson nie posiadał się z radości bowiem po abdykacji cara  wojna stała się wreszcie konfliktem czysto ideologicznym: walką dobra ze złem. Wilson i jego doradcy w sprawach polityki zagranicznej np. George D. Herron czy Edward Mandell House nie lubili Niemiec, ale Austrii wręcz nienawidzili. To Austria wywołała wojnę, a Ameryka doprowadziła do jej zakończenia. Austria przegrała, Ameryka zwyciężyła. W Austrii rządził monarcha – cesarz Franciszek Józef – a w Ameryce wybrany demokratycznie prezydent – Woodrow Wilson.
Jak opisywał Erik Kuehnelt-Leddihn : „Austria była znacznie bardziej odrażająca niż Niemcy. Jej istnienie stało w sprzeczności z ideą państwa narodowego Mazziniego. Austria była spadkobierczynią wielu tradycji i symboli, wywodzących się jeszcze od Świętego Cesarstwa Rzymskiego (dwugłowy orzeł, kolory czarny i złoty itd.); rządząca nią dynastia panowała kiedyś w Hiszpanii ; przewodziła kontrreformacji i Świętemu Przymierzu; walczyła przeciwko zjednoczeniu Włoch,zdławiła powstanie na Węgrzech, którego przywódcą był Kossuth (w Nowym Jorku jest jego pomnik), a także wspierała moralnie eksperyment monarchiczny w Meksyku. Samo słowo „Habsburg” przywodziło na myśl skojarzenia z katolicyzmem, Armadą, Inkwizycją, Metternichem, uwięzieniem Lafayette’a w Olmütz i Silvia Pellico w fortecy Spielberg. Takie państwo musiało zostać zniszczone, taka dynastia musiała zniknąć z powierzchni Ziemi".
Właśnie to, że I wojna światowa nie była wojną tradycyjną, nie ograniczała się do konfliktu o określone terytoria, lecz była wojną ideologiczną spowodowało tak istotne skutki dla Europy po jej zakończeniu.


Tak oto zniknęła de facto kultura i tradycja, która na przełomie XIX i XX wieku była w pełnym rozkwicie i która dzisiaj w "demokratycznej" szkole przedstawiana jest w krzywym zwierciadle. Trudno jest jednak ukryć i zakłamać osiągnięcia, styl życia i postęp jaki dokonywał się w ówczesnym czasie. Nawet intelektualiści i artyści o demokratycznych poglądach, działający na różnych polach nauki i kultury, nie są w stanie zlekceważyć olbrzymiego dorobku kulturalnego Austro-Węgier, a zwłaszcza dorobku samego Wiednia. Lista wielkich osobistości związanych na przełomie XIX i XX wieku z Wiedniem wydaje się nie mieć końca. Na liście żyjących, pracujących i tworzących wówczas w Wiedniu  znajdują się: filozofowie: Ludwig Boltzman, Franz Brentano, Rudolph Carnap, Edmund Husserl, Ernst Mach, Alexius Meinong, Karl Popper, Moritz Schlick i Ludwig Wittgenstein; matematycy: Kurt Gödel, Hans Hahn, Karl Menger i Richard von Mises; ekonomiści: Eugen Böhm-Bawerk, Gottfried von Haberler, Friedrich A. von Hayek, Carl Menger, Fritz Machlup, Ludwig von Mises, Oskar Morgenstern, Joseph Schumpeter i Friedrich von Wieser; prawnicy i teoretycy prawa: Rudolph von Jhering, Hans Kelsen, Anton Menger i Lorenz von Stein; psychologowie Alfred Adler, Joseph Breuer, Karl Bühler i Sigmund Freud; historycy i socjologowie: Max Adler, Otto Bauer, Egon Friedell, Henrich Friedjung, Paul Lzarsfeld, Gustaf Ratzenhofer i Alfred Schütz; pisarze i krytycy literaccy: Hermann Broch, Franz Grillparzer, Hugo von Hofmannsthal, Karl Kraus, Fritz Mauthner, Robert Musil, Arthur Schnitzler, Georg Trakl, Otto Weininger i Stefan Zweig; artyści i architekci: Gustaw Klimt, Oskar Kokoschka, Adolf Loos i Egon Schiele; kompozytorzy: Alban Berg, Johannes Brahms, Anton Bruckner, Franz Lehar, Gustaw Mahler, Arnold Schönberg, Johann Strauss, Anton von Webern i Hugo Wolf.  

Cesarz Franciszek Józef I był uwielbiany przez swoich poddanych, chociaż jego życie i rządy były pasmem tragedii i niepowodzeń, zarówno osobistych jak i państwowych. Lud uwielbiał także jego żonę, Elżbietę Bawarską znaną jako Sisi, której życie stało się legendą i kanwą wielu filmów m.in. trylogii nakręconej w latach pięćdziesiątych w reżyserii Ernsta Marischki z Romy Schneider w roli głównej. Tragiczna śmierć Cesarzowej w 1898 roku nadała jeszcze mocy tej legendzie. Sisi została zamordowana w Genewie przez włoskiego anarchistę Luigiego Lucheni, który wbił jej 10 centymetrowy, ostry pręt w samo serce. Cesarzowa po samobójczej śmierci swojego syna Rudolfa w 1889 roku stroniła od ludzi a także bardzo dużo podróżowała incognito i Lucheni zamordował ją podczas jednej z takich podróży.

Atmosfery życia Cesarza Franciszka Józefa i Cesarzowej Sisi warto posmakować odwiedzając Pałac Schönbrunn. Polecam bardzo łatwy dojazd metrem U4 z Karlsplatz, kilka przystanków i po krótkim spacerze staniemy przed bramą pałacu. Panuje tutaj zawsze ogromny tłok i napór turystów.

Początki pałacu sięgają roku 1569, kiedy to Maksymilian II zakupił ogromny teren usytuowany pomiędzy Miedling i Heitzing z przeznaczeniem na obszar polowań i wypoczynku. Początkowo istniała tutaj mała posiadłość zwana Katterburg, a nazwa Schönbrunn zaczęła być używana od roku 1642, kiedy to Eleonora Gonzaga rozbudowała Katterburg i spędzała tam większość czasu po śmierci swojego męża, Ferdynanda II. Z jej czasów pochodzi też Oranżeria. Nazwa "Schönbrunn" znaczy "piękne źródło" i ma swoje pochodzenie od studni artezyjskiej, która zasilała posiadłość w wodę. Przez następne wieki Pałac ulegał rozbudowie, zwłaszcza za czasów Marii Teresy nabrał barokowego charakteru, dzisiaj posiada 1441 komnat z czego tylko nieco ponad 40 udostępniono do zwiedzania. Kilka z tych komnat ma ciekawą historię, w jednej z nich zmarł w 1916 roku Cesarz Franciszek Józef (zresztą urodził się także w Pałacu Schönbrunn).  Maria Teresa zdecydowała także o budowie Glorietty, którą widać na wzgórzu na końcu ogrodu, powyżej Fontanny Neptuna.  Warto tam się wspiąć dla samego widoku na Pałac a także sam Wiedeń.

Pałac Schönbrunn - widok od strony ogrodów.
Glorietta


Wejście na Gloriettę


Z Pałacem związana jest także sensacyjna historia kradzieży 10cio karatowej Diamentowej Perły, znanej jako "Gwiazda Sisi", wystawionej w pałacu w 100tną rocznicę śmierci Cesarzowej. Kradzieży dokonał w 1998 roku Gerald Blanchard, który na spadochronie dostał się do ogrodów a później podmienił oryginalny klejnot na falsyfikat. Kilka dni wcześnie przygotował kradzież, wizytując Pałac w asyście swojej zony i teścia oraz filmując miejsce wystawiania klejnotu. Blanchard znany był także z wcześniejszych zuchwałych kradzieży, jego proces w listopadzie 2007 roku był prawdziwą sensacją (Blanchard został skazany w sumie na 164 lata za wszystkie swoje kradzieże - ale wyszedł z więzienia już w 2010 roku). Warto przeczytać historię Blancharda (współczesnego Arsena Lupin) opublikowaną w "Wired Magazine" w 2010 roku.

Panorama Pałacu Schönbrunn i Wiednia - widok od strony Glorietty



Ogrody Schönbrunn to miejsce na całodzienny spacer, bez pośpiechu, ze smakowaniem atmosfery pałacowej. Podobnym - aczkolwiek bardziej "kompaktowym" miejscem - jest wiedeński Belweder. Na ostateczny kształt tego barokowego pałacu wpływ miała także cesarzowa Maria Teresa, która kupiła go w 1752 roku i uczyniła swoista galeria obrazów cesarskich. Pałac został wybudowany wg projektu von Hildebrandta jako Górny i Dolny Belweder - dwa pałacowe budynki z rozciągającym się pomiędzy nimi ogrodem. Początkowo pałac był własnością Eugeniusza Sabaudzkiego, jednego z najwybitniejszych dowódców wojskowych w dziejach świata (jego grób znajduje się w Katedrze św. Stefana).
Pod samą bramę wejściową do Belwederu dojeżdża tramwaj linii "D". 

Górny Belweder
Górny Belweder - widok od strony Ogrodów
Górny Belweder to przede wszystkim kolekcja dzieł Gustava Klimta z kultowym "Pocałunkiem". Jest tam także wiele prac Kokoschki i Egona Schiele, a także słynne "głowy" Franza  Messerschmidta - jedno z miejsc, gdzie zgromadzono  te kapitalne rzeźby. Messerschmidt tworzył przez długie lata w Wiedniu, później prawdopodobnie problemy psychiczne sprawiły, że opuścił Wiedeń i tworzył w Monachium i Bratysławie (ówczesny Pressburg). Jego Głowy są tak nowoczesne, że trudno uwierzyć, iż powstały w latach 1770-1783. 

Głowy Franza Messerschmidta



Oskar Kokoschka - Portret Karla Moll (Górny Belweder)
Edward Manet - Kobieta w futrze (Górny Belweder)


Dolny Belweder to Muzeum Austriackiego Baroku, Oranżeria natomiast służy za miejsce wystaw współczesnych, często tematycznych ekspozycji (podczas mojego zwiedzania tematem przewodnim wystawy w Oranżerii było "Lustro w sztuce współczesnej" - w pierwszej sali scena z "Taksówkarza" i De Niro wypowiadającym przed lustrem słynną kwestię: "You Talkin' To Me"?).

Ogrody Belwederu - w tle budynek Dolnego Belwederu
O kilku innych miejscach wartych w Wiedniu uwagi  napiszę na kolejnych kartkach Zeszytu.

Widok na ogrody i Dolny Belweder z okien Górnego Belwederu









23 września 2014



Wiedeń, Vienna, Kokoschka, Belweder, Schonbrunn, Schönbrunn, Klimt, Messerschmidt




                                                                                                                                                      2. Wiedeń: Albertina i ........ Joan Miro →